Joanna Around the    World

Zapraszam do wspólnej podróży

Zaginiony, ale tym razem samochód

Kolejny raz w trakcie tej wycieczki coś mi zaginęło! Pierwszy raz bagaż, a teraz samochód. Jeśli zastawiasz się jak to możliwe, zapraszam do lektury!

Jak może zaginać samochód?

Wyobraź sobie sytuację, że wychodzisz na zakupy i zaraz po opuszczeniu budynku zauważasz, że ulica jest wyjątkowo pusta. W zasięgu Twojego wzroku znajduje się tylko jeden zaparkowany samochód, ale nie Twój.
Pierwsza myśl – „Przecież my tutaj też zaparkowaliśmy”, następnie wątpliwości „a może jednak przy plaży?”. Niestety przy plaży też nie znajdujemy naszego wypożyczonego auta. Zaczynamy trochę panikować „ukradli nam samochód!”. Na szczęście ta myśl szybko zostaje zanegowana przez fakt, że jesteśmy na wyspie i złodzieje mieliby problem z wywiezieniem auta. No dobrze, pozostaje jedna logiczna odpowiedź na pytanie: co się stało z naszym samochodem?
Odholowali go!

Gdzie jest zguba?

No dobrze, jestem przekonana, że auto zostało odholowane, ale gdzie? Jak je odzyskać?

Podejście pierwsze – informacja turystyczna

Może i by nam pomogli, ale niestety jest bariera językowa. Mimo zapewnień, że rozmawiają po angielsku, od razu zostaje to zweryfikowane.
J: „Odholowali nam samochód. Gdzie go możemy znaleźć?”
Pani z informacji: „Potrzebujecie auta?”
J. wolniej: „Czy Pani rozumie po angielsku? Parkowaliśmy w złym miejscu i odholowali nam samochód. Gdzie on jest?”
Pani z informacji: „Aaa potrzebujecie parkingu?”
J.: „Chyba nie dostaniemy pomocy, dziękuję, do widzenia”

Podejście drugie – dzwonię na policję

Ja: „Dzień dobry, czy ktoś tu mówi po angielsku?”
Policjant: „No no no no” i odłożona słuchawka.
Nie chcę nawet myśleć co by było, jakbym potrzebowała pomocy w innej sprawie..

Podejście trzecie – policja + translator online

Zadzwoniłam jeszcze raz i od razu puściłam im translatora, który powinien przekazać: „Odholowali nam samochód. Proszę podaj mi adres, gdzie on jest.”
Sukces! Policjant odpowiada „San Felipe” i się rozłącza. Niestety po wpisaniu „San Felipe” mapa pokazuje tylko jakąś kapliczkę/kościół. Nie ma wyjścia, biegiem udajemy się na posterunek policji. Oczywiście Pan na policji słysząc „inglés”, kiwa przecząco głową. Po chwili jednak odpowiada: „One hundred meters and left”, czyli „100 metrów i w lewo”.
Biegniemy, widzimy jakiś parking. Wchodzimy, mimo, że wydaje nam się to bez sensu, że auto stałoby na niezamkniętym parkingu. Chodzimy, szukamy, nic z tego, wracamy na posterunek policji.

biuro parkingu

W drodze powrotnej, w oczy rzuca mi się napis „Car” na jednym z murów – BINGO! To tutaj! Policjant pomylił się o jakieś 100 metrów i skręciliśmy wtedy za szybko.  Mam nadzieję, że nie będziesz potrzebował/-a tego adresu, ale na wszelki wypadek go tutaj zostawię. W razie takiej sytuacji, zaoszczędzi Ci to czasu i dodatkowych nerwów.

Dlaczego nas to spotkało?

Sprawa jest prosta, parkowaliśmy w niedozwolonym miejscu. Na Teneryfie nie można parkować przy żółtej linii, tylko przy białej. Wiedzieliśmy o tym, ale zdecydowaliśmy się zaufać właścicielce mieszkania, które wynajmowaliśmy. Powiedziała, że hotel przy ulicy jest nieczynny, więc można tam parkować. Faktem jest, że ludzie parkowali tam bez krępacji, wręcz ciężko było znaleźć przy tej żółtej linii miejsce, bo wszystko zajęte. Udawało się przez tydzień, a dzień przed wylotem nas odholowali.

Ile nas ta przyjemność kosztowała?

Na koniec małe podliczenie. Mandat 45 euro i podobno dostaliśmy zniżkę przez to, że byliśmy turystami (nie wiem czy w to wierzę) + 82 euro odholowanie (odebraliśmy auto po 4h). W sumie 127 euro przez naszą głupotę. Nie polecam!
Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Ci uniknąć takiego samego błędu, a jak nie, to przynajmniej pozwoli znaleźć auto bez dodatkowego stresu.

4 komentarze do “Zaginiony, ale tym razem samochód

  1. Asiu mega , oczywiście stronka dodana do moich ulubionych ! 🙂 oczywiście czekam na kolejny wpis ❤ ❤

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.